Przejdź do głównej zawartości

Posty

warto (31)

1. przeczytać "Sympatyka"

Jest kwiecień 1975 roku, siły amerykańskie w popłochu wycofują się z Wietnamu Południowego. Jednym z uciekinierów jest współpracujący z CIA i Armią Południa narrator, który jest jednocześnie komunistycznym szpiegiem z Północy. Zostaje przez okoliczności zmuszony do ucieczki do Stanów Zjednoczonych. Główny bohater sam siebie nazywa Sympatykiem, „Jestem szpiegiem, śpiochem, kretem, człowiekiem o dwóch twarzach”. Jest synem Francuza i Wietnamki, który wraca do kraju, żeby walczyć o ideały. Dopiero zakwestionowanie lojalności doprowadzi go do czynu, którego będzie żałował całe życie.
Młody autor Viet Thanh Nguyena urodzony w 1971 roku, "Sympatyk" to jego debiut korzysta ze swoich doświadczeń jako uchodźcy w nowym kraju. To właśnie perspektywa uchodźcy sprawia, że książka jest niezwykle aktualna i nagradzana. Pisarz w jednym z wywiadów podkreślał, że „Poczucie życia pomiędzy dwoma światami, postrzegania wszystkiego z dwóch stron, bycia mniejszo…
Najnowsze posty

Mam na imię Lucy

"Mam na imię Lucy" Elizabeth Strout to książka zeszłego roku według recenzentów Gazety Wyborczej. Czy zasłużenie?


Po pierwsze, wielkim grzechem współczesnego świata jest pycha. Ta prosta prawda ma odzwierciedlenie także na rynku wydawniczym. Pisarze niejednokrotnie porywają się na epickie historie, wielkie problemy, a umykają im tym samym bliskie człowiekowi słabości, dobrze rozrysowane, wiarygodne postaci i prawdziwe dramaty będące centrum życia. Elizabeth Strout pisze w zupełnie inny sposób, historie, które opowiada są skupiają się raczej na perspektywie mikro, a nie makro. "Mam na imię Lucy" to opowieść o tytułowej bohaterce, Lucy Barton, pisarce w średnim wieku, matce dwóch dziewczynek, która trafia do szpitala. Odwiedza ją niewidziana od dziesięciu lat matka. Staje się ona próbą przypomnienia sobie swoje dzieciństwo.

Po drugie, język. W dobie barokowych zbudowanych jedna na drugiej kompozycji książka Strout jest niesamowicie unikatowa. Pisze bardzo krótkimi z…

Wstęp do rasizmu po polsku

Mówi się, że po wyborze Donalda Trumpa Ku Klux Klan nabrał wiatru w żagle. Mówi się, że jeżeli na szczycie piramidy władzy znajduje się osoba, której można przypisać cechę, której ludzie na dole wstydzą się u siebie, wstyd znika w miarę oswajania się z tą cechą. To, co krytykowane staje się na nowo normalne. Trudno to niejednokrotnie zrozumieć. 
 Autorka w kapturze Klanu, fot. ze zbiorów autorki
Katarzyna Surmiak-Domańska przeprowadzała wywiady ze swoimi bohaterami jeszcze przed prawyborami w Stanach. Polityka nie jest przedmiotem jej zainteresowania. Przedmiotem zainteresowania są ludzie. A jednak książka jest niebywale aktualna. Scena polityczna, także w Polsce jest spolaryzowana (gdyby mnie ktoś zapytał, powiedziałabym, że rozłam nastąpił w zupełnie nielogicznym miejscu, ale to temat na inną rozmowę). Książka "Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość" uświadamia prostą prawdę - mili ludzie mogą wierzyć w okropne rzeczy. 
Książkę czyta się bardzo szybko, to reportaż pisany z pierwsz…

Zdarzyło się także w Warszawie

12 lipca 2015 roku w Warszawie zdarzył się bardzo niepokojący incydent. Młoda kobieta rozrzuciła świńskie łby wokół meczetu i na terenie przylegającego do niego parkingu. Dlaczego o tym wspominam? Akcja powieści Elizabeth Strout "Bracia Burgess" zawiązuje się w bardzo podobny sposób. Dwaj tytułowi bracia, Jim i Bob, pracują jako prawnicy w Nowym Jorku. Pierwszy osiągnął sukces, drugi pozostaje w cieni. Nastoletni syn ich siostry Susan mieszkającej w Maine zostaje oskarżony o przestępstwo rasowe, Zach miał wrzucić świński łeb do meczetu. Autorka posłużyła się autentyczną historią, która miała miejsce w amerykańskim stanie Maine. Ale wróćmy do Polski. Historia na pierwszy rzut oka dosyć daleka w tak jednorodnym społeczeństwie, jak polskie okazała się być historią bardzo aktualną. 
Nie bez powodu prawnicy nie mogą reprezentować swoich najbliższych krewnych. Takie sprawy obarczone są ciężarem emocjonalnym, niejednokrotnie uniemożliwiającym racjonalną ocenę sytuacji. Tak i w przyp…

Obozy to nie tylko TE obozy

Czasami oburza że nieustannie trzeba powtarzać, że świat nie jest czarno-biały. Zacięłam się jak zepsuta katarynka. Żyjemy w kraju, w którym mówi się tylko o bohaterach, łatwiej jest budować legendy, czasami w miejscach, gdzie nie sposób ich zbudować, na plecach ludzi, którzy zupełnie na to nie zasługują. A plamy zamiatane są pod dywan, a wszelkie próby odzyskania historii są wyciszane. Widać to nawet przeglądając recenzje książki Marka Łuszczyny "Mała zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne".
Autor musiał być świadomy, że wkłada kij w mrowisko wybierając temat książki. Potem tylko dołożył do kontrowersji tytułem. Sformułowanie polskie obozy koncentracyjne to określenie tak newralgiczne, że powstała na ten temat strona internetowa pod patronatem Instytutu Pamięci Narodowej, można kliknąć tutaj. Dosyć niefortunny skrót myślowy wynikający z niedouczenia znalazł się w centrum polskiej polityki zagranicznej. 
Mimo użycia kontrowersyjnego tytułu trudno inaczej opisać obozy koncent…

Wiersz raz w miesiącu

Mam ochotę napisać o ustawie o książkach, ale to temat kontrowersyjny i mnie osobiście irytujący, jawi się raczej jako głos lobby dużych wydawnictw, którzy najpierw blokują rynek kameralnych księgarni, a później udają, że się o nie martwią. Tyle w temacie. To nie jest zachęta do dyskusji. Chyba, że ktoś bardzo nalega. 
***
Dawno nie kupowałam książek z Wydawnictwa Ossolineum. Zupełnie niesłusznie, trochę żałuję, zamierzam nadrobić. Czytanie, żeby być na bieżąco to pożeranie stosów nowości nie zawsze słusznie nazywanymi dobrymi pozycjami. Nie ma czasu wracać do przeszłości, wracać albo odkrywać klasykę, a szkoda. Nie rozwlekając się za bardzo, kupiłam "Wiersze wybrane" Wisławy Szymborskiej. Przypomniały mi się lekcje, na każdym etapie edukacji, odkryłam nowe wiersze, nie mogę przestać myśleć o innych.  "Głos w sprawie pornografii"
Nie ma rozpusty gorszej niż myślenie.
Pleni się ta swawola jak wiatropylny chwast
na grządce wytyczonej pod stokrotki.

Dla takich, którzy my…

Szabłowski o Wołyniu

Kontrowersje spowodowane premierą filmu "Wołyń" Wojtka Smarzowskiego z lekka ucichły. Ucichły, więc można wrócić do rozmowy. Przestało być przytłaczająco politycznie. Odwilż. Witold Szabłowski napisał książkę doskonała na odwilż i wyciszenie. W książce "Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia" opowiada ludzkie historie, o dobrze, które pozostało w ludziach.
Zaczyna od cytatu z Księgi Salomona. Wymownego i nadającego znaczenia całemu zbiorowi. „Puszczaj chleb twój po wodzie; bo po wielu dniach znajdziesz go.”
Bohaterką pierwszej historii jest pani Hania, którą adoptowało i kochało małżeństwo bezdzietnych Ukraińców. To kobieta, która nie zna swojej tożsamości. Składa jej obietnicę, że dowie się, jak nazywali się jej biologiczni rodzice. Książka została podzielona na pory roku, jej podział odpowiada czasowi, w którym rozgrywała się rzeź wołyńska.  
Zadziwiające, jak potoczyły się powojenne losy ocalonych z rzezi wołyńskiej. Autor opowiada historię rodziny Mirosława …