Przejdź do głównej zawartości

Posty

Zdarzyło się także w Warszawie

12 lipca 2015 roku w Warszawie zdarzył się bardzo niepokojący incydent. Młoda kobieta rozrzuciła świńskie łby wokół meczetu i na terenie przylegającego do niego parkingu. Dlaczego o tym wspominam? Akcja powieści Elizabeth Strout "Bracia Burgess" zawiązuje się w bardzo podobny sposób. Dwaj tytułowi bracia, Jim i Bob, pracują jako prawnicy w Nowym Jorku. Pierwszy osiągnął sukces, drugi pozostaje w cieni. Nastoletni syn ich siostry Susan mieszkającej w Maine zostaje oskarżony o przestępstwo rasowe, Zach miał wrzucić świński łeb do meczetu. Autorka posłużyła się autentyczną historią, która miała miejsce w amerykańskim stanie Maine. Ale wróćmy do Polski. Historia na pierwszy rzut oka dosyć daleka w tak jednorodnym społeczeństwie, jak polskie okazała się być historią bardzo aktualną. 
Nie bez powodu prawnicy nie mogą reprezentować swoich najbliższych krewnych. Takie sprawy obarczone są ciężarem emocjonalnym, niejednokrotnie uniemożliwiającym racjonalną ocenę sytuacji. Tak i w przyp…
Najnowsze posty

Obozy to nie tylko TE obozy

Czasami oburza że nieustannie trzeba powtarzać, że świat nie jest czarno-biały. Zacięłam się jak zepsuta katarynka. Żyjemy w kraju, w którym mówi się tylko o bohaterach, łatwiej jest budować legendy, czasami w miejscach, gdzie nie sposób ich zbudować, na plecach ludzi, którzy zupełnie na to nie zasługują. A plamy zamiatane są pod dywan, a wszelkie próby odzyskania historii są wyciszane. Widać to nawet przeglądając recenzje książki Marka Łuszczyny "Mała zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne".
Autor musiał być świadomy, że wkłada kij w mrowisko wybierając temat książki. Potem tylko dołożył do kontrowersji tytułem. Sformułowanie polskie obozy koncentracyjne to określenie tak newralgiczne, że powstała na ten temat strona internetowa pod patronatem Instytutu Pamięci Narodowej, można kliknąć tutaj. Dosyć niefortunny skrót myślowy wynikający z niedouczenia znalazł się w centrum polskiej polityki zagranicznej. 
Mimo użycia kontrowersyjnego tytułu trudno inaczej opisać obozy koncent…

Wiersz raz w miesiącu

Mam ochotę napisać o ustawie o książkach, ale to temat kontrowersyjny i mnie osobiście irytujący, jawi się raczej jako głos lobby dużych wydawnictw, którzy najpierw blokują rynek kameralnych księgarni, a później udają, że się o nie martwią. Tyle w temacie. To nie jest zachęta do dyskusji. Chyba, że ktoś bardzo nalega. 
***
Dawno nie kupowałam książek z Wydawnictwa Ossolineum. Zupełnie niesłusznie, trochę żałuję, zamierzam nadrobić. Czytanie, żeby być na bieżąco to pożeranie stosów nowości nie zawsze słusznie nazywanymi dobrymi pozycjami. Nie ma czasu wracać do przeszłości, wracać albo odkrywać klasykę, a szkoda. Nie rozwlekając się za bardzo, kupiłam "Wiersze wybrane" Wisławy Szymborskiej. Przypomniały mi się lekcje, na każdym etapie edukacji, odkryłam nowe wiersze, nie mogę przestać myśleć o innych.  "Głos w sprawie pornografii"
Nie ma rozpusty gorszej niż myślenie.
Pleni się ta swawola jak wiatropylny chwast
na grządce wytyczonej pod stokrotki.

Dla takich, którzy my…

Szabłowski o Wołyniu

Kontrowersje spowodowane premierą filmu "Wołyń" Wojtka Smarzowskiego z lekka ucichły. Ucichły, więc można wrócić do rozmowy. Przestało być przytłaczająco politycznie. Odwilż. Witold Szabłowski napisał książkę doskonała na odwilż i wyciszenie. W książce "Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia" opowiada ludzkie historie, o dobrze, które pozostało w ludziach.
Zaczyna od cytatu z Księgi Salomona. Wymownego i nadającego znaczenia całemu zbiorowi. „Puszczaj chleb twój po wodzie; bo po wielu dniach znajdziesz go.”
Bohaterką pierwszej historii jest pani Hania, którą adoptowało i kochało małżeństwo bezdzietnych Ukraińców. To kobieta, która nie zna swojej tożsamości. Składa jej obietnicę, że dowie się, jak nazywali się jej biologiczni rodzice. Książka została podzielona na pory roku, jej podział odpowiada czasowi, w którym rozgrywała się rzeź wołyńska.  
Zadziwiające, jak potoczyły się powojenne losy ocalonych z rzezi wołyńskiej. Autor opowiada historię rodziny Mirosława …

Interwencje 2. Houellebecq

Posłuchajmy, co mówi pisarz, Michel Houellebecq o swojej książce: Najoczywistszym punktem wspólnym zebranych tu tekstów jest fakt, że poproszono mnie, abym je napisał; przynajmniej poproszono mnie, bym napisał cokolwiek. Zostały więc opublikowane w różnych czasopismach, po czym znikły z obiegu. Zgodnie z tym, co napisałem powyżej, mógłbym rozważyć włączenie ich do jakiejś powieści. Próbowałem, ale tylko z rzadka mi się udawało, nadal jednak jestem do nich przywiązany. W sumie do tego się sprowadza sens tej publikacji.

Dlaczego Interwencje 2? Chce powiedzieć coś, czego ludzie boją się mówić. (Myślę, co on myśli, to bezczelne). W jakich sprawach interweniuje Houellebecq? Pisze o filmie "Miraż", francuskim poecie z podręczników szkolnych, o architekturze,

To Houellebecq sprzed ostatnich dzieł. Bezczelny, prostacki, zacietrzewiony w swoich niejednokrotnie płytkich opiniach. Może zmęczony, zachwouje się trochę jak dziecko, któremu się nie chce odrobić pracy domowej, więc coś tam…

Donna Tartt 3. Szczygieł

Pisarka, która potrzebuje na napisanie powieści 10 lat. Donna Tartt jest tajemnicza, a może po prostu żyje własnym życie, to świat stał się bezczelnie wścibski ostatnimi czasy. Słuchając Donny Tartt rozumie się dlaczego potrzebuje tak wiele czasu, żeby coś napisać. Pisanie jest dla niej sięganiem głębiej, analiza świata na bardzo głębokim poziomie. Jest też perfekcjonistką. Potrzebuje skupienia w swojej pracy i wycofania.

"I've tried to write faster and  I don't really enjoyed it", powiedziała w jednym z wywiadów. Boleje nieustannie nad brakiem takiego luksusu spokojnego pisania u polskich pisarzy, zdaje się, że muszą ciągle pisać. Może chcą, nie wiem. A może chcą stworzyć sobie sytuację, w której będą się utrzymywać na przyzwoitym poziomie tylko z pisania.

Inspiracją do napisania powieści był obraz Carela Fabritiusa zatytułowany "Szczygieł", autorka zobaczyła go w zbiorach Mauritshuis w Hadze. Autorka nazywa obraz "duchem przewodnikiem powieści".…

Pytanie o granice dokumentu

Może to banalne, co teraz napiszę, ale wydaje mi się, że film Pawła Łozińskiego zatytułowany "Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham" będzie pokazywany studentom szkół filmowych na wydziale dokumentu (nie mam pojęcia, jak rozkładają się wydziały na filmówkach). Film Łozińskiego zadaje bowiem podstawowe pytanie o granice intymności w dokumencie. Granice doboru tematu, bo może od tego najlepiej zacząć; w jaki sposób wybrać temat, żeby nie posunąć się za daleko. Bałam się filmu Łozińskiego. Reżyser początkowo szukał par, które zostały skierowane na mediację w trakcie rozwodu. Planował nagrać zapis ich procesu mediacyjnego. Nikt się nie zgłosił. Nikt nie chciał dzielić się tak intymnymi sprawami z szerszą widownią.
Moim zdaniem na plakacie powinna być Buka (tak, ta z Muminków)
Paweł Łoziński nie poddawał się. Jest słusznym, że zaczął od siebie, najpierw zrobił film o sobie i swoim ojcu, znanym reżyserze dokumentów Marcelu Łozińskim (nakręcił m.in. Tonię i jej dzieci, film, który…