niedziela, 1 stycznia 2012

"Mapa i terytorium" M. Houellebecq

"Jak mówił Houellebecq, opowiadając o swojej karierze powieściopisarskiej, można robić notatki, próbować składać zdania, lecz aby zabrać się za pisanie powieści, trzeba poczekać, aż wszystko stanie sie zwarte i niezbite, aż pojawi się autentyczna konieczność. Człowiek nigdy sam nie decyduje o pisaniu książki, opowiadał; książka jest jak blok cementu, która zaczyna tężeć, a możliwości działania autora ograniczają się do bycia na miejscu i czekania w rozpaczliwej bezczynności, aż proces powstawania książki sam się rozpocznie."


Więc Houellebecq czeka, aż książka go znajdzie, aż zajdzie autentyczna konieczność. I na szczęście, dla czytelników i dla autora, taka zaszła konieczność i pisarz napisał "Mapę i terytorium". Na szczęście dla czytelników, bo to książka doskonała, która wciąga i intryguje. Na szczęście dla pisarza, bo został za nią nagrodzony Nagrodą Goncourtów

OK. Mogłabym pisać o kondycji człowieka, do której odwołuje się pisarz w każdej ze swoich książek. O wyobcowaniu, poszukiwaniu siebie, próbie zrozumienia innych, wpływie przeszłości na teraźniejszość bohaterów i ich wyobcowaniu, a raczej uciekaniu od rzeczywistości oraz oczywiście nietrwałości związków międzyludzkich. Mogłabym, ale wolę zostawić wam przyjemność czytania i książki i recenzji na innych blogach (szczególnie polecam recenzję z mojego ulubionego godsavethebook.blogspot.com).

Jed, bohater powieści, kolejne alter ego Houellebecqa, to typ aspołeczny i niezdolny do uczucia przyjaźni czy miłości, radzi sobie zupełnie nieźle pod względem zawodowym, najpierw uwieczniając przedmioty codziennego użytku, a następnie fotografując mapy drogowe Michelina. Okazuje się, że kopia, mapa jest dla pisarza ważniejsza od rzeczywistości. Rzeczywistość wymyka się poznaniu i ludzie coraz częściej zadowalają się odbiciami, kopiami, czy widokówkami, wyjazd do Rzymu nie ma sensu, bo możemy obejrzeć album i już znamy Rzym. Namiastki rzeczywistości zastępują nam ją samą. 

Uwielbiam sztukę nowoczesną. Intryguje mnie niezmiennie jej niejednoznaczność, symbolika i zagadkowość. Fakt, że sztuka musiała pójść dalej, w drodze swojej ewolucji, od prostych rysunków na ścianach jaskiń, poprzez monumentalne dzieła namalowane farbami olejnymi, aż do instalacji i performansów. Dlaczego pozwalam sobie na osobiste wynurzenia w środku recenzji? Ano dlatego, że "Mapa i terytorium" to także doskonała analiza współczesnej sztuki, którą pisarz zdaje się ocalać i przywracać w nią wiarę, a jednocześnie ironicznie opisując mechanizmy rządzące rynkiem sztuki.

Ta książka jest intrygująca. Autor wprowadza swoją osobę jako jednego z bohaterów, uśmiercając się kilkadziesiąt stron dalej. Bawi się z czytelnikiem, od lat kreuje swój wizerunek we francuskiej prasie (nie uwierzę, że pisarz nie ma żadnego wpływu na to co o nim piszą) jako etatowy skandalista, a jednocześnie samotnik wielokrotnie oskarżany o wszelkie możliwe wynaturzenia. Sama biografia pisarza nakręca sprzedaż jego książek.

Jego książka nie jest jednak tak jak poprzednio skandaliczna, autor nie pisze na każdej stronie o seksie, jak to zwykł robić w swoich poprzednich książkach; oczywiście nawiązuje do swojego ulubionego tematu, ale robi to bardzo wysmakowanie, bo "Mapa i terytorium" tym różni się od poprzednich powieści pisarza, że jest wysmakowana, doskonała na płaszczyźnie stylistycznej i fabularnej, to popis najwyższej klasy pisarskiej Michela Houellebecqua. Brawo!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz